Showing posts with label rajd rowerowy. Show all posts
Showing posts with label rajd rowerowy. Show all posts

Sunday, May 8, 2011

Rajd do Radojewa (7.05.)

[Aktualizacja: 8.05., 14:06]
Dorzucam na końcu 2 fotki, które dostałam od "współradojwca". Wreszcie dowód, że też tam byłam! ;)

------------

Wczoraj pogoda była tak cudna, że niewybaczalnym błędem byłoby jej nie wykorzystać. No to wykorzystałam. Szczęśliwie, nie musiałam się wiele zastanawiać, co tu ciekawego wykombinować, bo zrobiła to za mnie Sekcja Rowerzystów Miejskich. Kolejny rajd w świetnym towarzystwie :) Tym razem najechaliśmy na Radojewo.

Trasa wiodła szlakiem rowerowym nad Jeziorem Rusałka, a następnie przez Strzeszyn, Suchy Las i Morasko. Wróciliśmy całkiem nieźle utrzymanymi drogami polnymi (częściowo Nadwarciańskim Szlakiem Rowerowym). W sumie około 33 km dość zróżnicowanymi drogami. Kto miał ochotę miał okazję nieco się zmęczyć ;)

 Gdzieś koło Złotnik

 Rowerzysta w pole wywiedziony? 

Radojewo: Barbarzyńcy pod pałacem rodziny von Treskow

Radojewo: Kiedyś w ogrodach nie stawiano krasnali tylko sztuczne ruiny...

W promieniach słońca i w otoczeniu rozbudzonej zieleni
nawet zaniedbany cmentarz rodzinny wydawał się dość... ożywiony.



Saturday, April 2, 2011

Rowerem nad Jezioro Lusowskie

[Aktualizacja: 3.04. godz. 00:23] Właśnie pojawiła się relacja z rajdu na stronie Sekcji Rowerzystów Miejskich.

RAJDY KSZTAŁCĄ

Wiem, że nie wszyscy dobrną do końca tego wpisu, więc na początek najważniejsze:

Dojazdy do pracy na rowerze Cię w ogóle nie kręcą albo już Ci nie wystarczają? Chcesz się wybrać na wycieczkę rowerową, ale nie masz z kim albo trochę się cykasz, bo na przykład Twoja orientacja w terenie pozwala Ci co najwyżej nie zabłądzić w drodze po bułki?

Rozwiązaniem Twoich problemów jest zorganizowany rajd rowerowy.
Na rajdy wybierają się rowerzyści wszystkich maści, hardcorowcy na wypasionych "bajkach" i miłośnicy spokojnej turystyki rowerowej. Przekrój wieku i sposobów jazdy jest taki, że po prostu nie ma bata - przy odrobinie otwartości znajdziesz ludzi, z którymi będziesz miał szansę pojechać na kolejną wyprawę.

Czego jeszcze się nauczyłam?
- Życie zaczyna się na emeryturze.
- Duży palec u nogi nie jest potrzebny do pedałowania, za to niezbędny do chodzenia.
- Jest taki żel, który błyskawicznie uszczelnia przebitą dętkę. Słyszał ktoś o tym? Muszę poszukać w necie.

RAJD

Powiem Wam, że gdy rano wyjrzałam za okno, czułam się, jakby odwołali Boże Narodzenie. Ciemno, mokro i wietrznie... WTF? A wczoraj się zastanawiałam, czy na rajd nie wskoczyć w krótkie spodenki. O małego słonia nie kupiłam nawet kremu przyspieszającego opalanie. Na szczęście po zimie mam znacznie podwyższoną tolerancję na pogodowe ekscesy. Postanowiłam więc przejechać się przynajmniej na miejsce zbiórki (Park Sołacki, k/Hotelu Meridian). Gdy przyjechałam, nieco przed czasem, frekwencja nie powalała. Jednak z minuty na minutę rowerzystów przybywało, a na koniec uzbierała się już spora gromada. No i przestało mżyć.

[Szczegóły trasy]


Pierdyknęłam słoneczko, bo jego brak był jedynym minusem. Nie napiszę jednak o pięknych widokach, bo nie zwracałam na nie uwagi. Trasa była łatwa, nie wymagała większego skupienia, a tempo jazdy - spacerowe. Dzięki temu większą część rajdu... przegadałam. Poznałam przemiłych ludzi, którzy uprawiają turystykę rowerową lokalnie i globalnie. W lipcu wybierają się do Belgii na 7. Tydzień Turystyki Rowerowej. To było inspirujące spotkanie i mam nadzieję, że zobaczymy się na kolejnych wyprawach!



Po 2 godzinach pedałowania przyjechaliśmy nad Jezioro Lusowskie.


Po drodze zatrzymaliśmy się na chwilę przy grobach zakrzewskich.


Rajd zakończył się przy pętli tramwajowej na Junikowie.

Sunday, September 13, 2009

Rowerzysta z miasta na trasie

Galeria zdjęć z rajdu

Zgodnie z zapowiedzią pojechałam na rajd otwierający zachodni odcinek Nadwarciańskiego Szlaku Rowerowego. Obawiałam się, czy pokonam zaplanowane 75 km (w sumie z dojazdem z domu około 90 km), ale okazało się, że codzienne dojazdy do pracy są niezłą zaprawą. Po przyjeździe na metę czułam, że mogłabym wrócić do Poznania na dwóch kółkach, ale pewnie przeceniałam swoje siły na skutek wyprodukowanych po drodze endorfin ;) Zacznijmy jednak do początku.

Dojechałam na Maltę, gdzie zbierali się uczestnicy rajdu, około 7:30. Tuż po mnie przyjechała policja, której zadaniem było eskortowanie kolumny rowerzystów do granic miasta. Kolumna była spora, bo w rajdzie wzięło udział ponad 200 osób, w tym kilka klubów rowerowych z Poznania i nie tylko. Na zdjęciu poniżej na pierwszym planie widać rower, który - mogłoby się wydawać - najlepsze lata ma za sobą. Jednak jego właściciel pokonał całą trasę, dzielnie radząc sobie na piaszczystych leśnych drogach!

Rajd_12.09.09 - start na Malcie Rajd 12.09.2009

Wystartowaliśmy kilkanaście minut po 8:00 i już po około pół godzinie wyjechaliśmy z miasta. Początkowo poruszaliśmy się pięknymi drogami wiodącymi "wedle brzózek". Na trasie zdarzały się korki, gdy trafialiśmy na piaszczysty teren lub inne przeszkody. Dzięki temu mogłam zrobić zdjęcia. W czasie jazdy wolałam nie odrywać rąk od kierownicy.

Rajd 12.09.09 - postój wśród brzóz

Pierwszy etap rajdu (około 40 km) zakończył się w Obornikach na terenie motoklubu. Tutaj dołączyły kolejne grupy rowerzystów. W tym czasie podziwialiśmy tor, na którym trenują motocykliści, właściciele quadów oraz rozgrywa się zawody MTB.

Rajd 12.09.09 - rowerzysta podziwia tor motoklubu Oborniki Motoklub Oborniki

Do Wronek, w których kończył się rajd, dotarliśmy szczęśliwie ok. 14:30. Godzinę później różni ważni oficjele dokonali uroczystego otwarcia NWR, przecinając dętkę :D

Potem rozpoczął się piknik ze wszystkimi swoimi urokami. Część niezmordowanych rowerzystów wzięła udział w konkursach.

Część skorzystała z okazji, żeby zrobić przegląd rowerów. Panowie z Bike Park dzielnie czyścili zapiaszczone łańcuchy i sprawdzali stan kół. Mój Kelly's nie wymagał żadnych napraw - przeszedł bezbłędnie swój chrzest :D

Bike Park - przegląd rowerów na zakończenie rajdu

Tymczasem okazało się, że we Wronkach oczekiwano nie tylko rowerzystów, ale i kajakarzy - 50 osób "przecierało" szlak wodny z Poznania.

Wronki - kajakarze Kajakarz

Ja tymczasem rozsiadłam się na brzegu Warty, by podziwiać świat z... właściwej perspektywy.

Nad bezpieczeństwem rowerzystów i całym przejazdem czuwała ekipa z Akademickiego Klubu Turystyki Rowerowej "Cyklista". Pamiątkowe zdjęcie przed wyjazdem z Wronek do Poznania.

Rowerzyści z AKTR Cyklista

Relacje z rajdu: